Fotografie typu: przykładanie policjantom broni do głowy

fot. Piotr Sikora

Nie znam drugiego Polaka, który na amerykańskim rynku działał na taką skalę jak Piotr Sikora. O tym, z kim współpracował na przestrzeni tych wszystkich lat, wiecie doskonale. Oczywiste więc, że ma w głowie setki anegdot z planów klipów, sesji zdjęciowych i… z miasta. Jakiś czas temu zdzwoniliśmy się i pogadaliśmy o zdjęciach dla Inspectah Decka z Wu-Tangu.

Piotr Sikora: Pewnego dnia zadzwonił do mnie ktoś z wytwórni Loud Records i powiedział, że Inspectah Deckowi podobają się moje zdjęcia. Jakiś czas później spotkałem się z nim i jego ziomkami w jakimś nowojorskim studiu (nie pamiętam już jakim), gdzie pracowali nad jego solowym debiutem – Uncontrolled Substance. Chłopaki szybko skumali, że nie jestem jakimś cwelem w okularach (śmiech) i nawiązaliśmy dobry kontakt. Opowiedziałem im o swoim życiu i zaproponowałem, by sesja nawiązywała do tytułu płyty, street life’u i w ogóle tych wszystkich rzeczy związanych ze sprzedawaniem towaru na rogu. Teraz tylko zamiast zioła sprzedajemy beaty i rymy. Zgodzili się.

Znałem gościa, który tresował psy policyjne. Wypożyczyliśmy samochody policyjne i stworzyliśmy plan. Wszystko było gotowe. W pewnym momencie Inspectah Deck przeskakiwał przez samochód, ale zrobił to za wolno i pies go ugryzł. Trafił do szpitala. Ludzie z Loud Records byli zesrani, bo myśleli, że sprawa trafi do sądu i będzie z tego afera, ale Deck to olał i skończyło się tylko na kilku szwach na nodze. Sesja odbyła się u nich na dzielnicy. Zdjęcia robiłem na Polaroidzie.

Pamiętam, że mieliśmy jeszcze jedną sesję zdjęciową, ale – zdaniem wytwórni – było za grubo i zrobiliśmy ją w złym momencie. Przez Stany przelała się wtedy fala zabójstw, a my zrobiliśmy fotografie typu: przykładanie policjantom broni do głowy (śmiech).

Wywiad z Piotrem Sikorem możecie sprawdzić tutaj.