Zaglądamy za kulisy kawałka C.R.E.A.M. (fragment książki)

Prezentuję drugi – i ostatni – fragment książki o historii Wu-Tang Clanu napisanej przez Raekwona. Książka swoją premierę będzie miała już w środę 12 sierpnia.

Raekwon: Plan zakładał, że nagram nowy tekst na album następnego dnia w studiu Firehouse, a był to ten sam dzień, kiedy miał się pojawić Steve Rifkind. To, co słyszycie w kawałku, przeszło do historii, bo było nagrywane przy Stevie w dniu, w którym mieliśmy potencjalnie podpisać kontrakt. Pamiętam, że poświęciłem sporo czasu, żeby tego dnia dobrze się ubrać. Chciałem mieć na sobie najlepsze ciuchy, żeby wszystkim się pokazać i udowodnić Rifkindowi, że jestem gościem, w którego warto inwestować czas i pieniądze. Założyłem czarne adidasy Mutombo z kolorowymi literami, luźne dżinsy, które były wtedy modne, i welurową kurtkę Fila. Jeżeli widywaliście w 1992 roku gości w takich kurtkach, oznaczało to, że kręcą interesy i mają pieniądze. Swoją kupiłem w Sign-ins w Brownsville, które było niebezpiecznym miejscem. Czarnuchy stały przed sklepem, żeby cię okraść, kiedy wychodziłeś z zakupami. Niektórzy pracujący tam kolesie potrafili dawać cynk kumplom i inicjować napady rabunkowe. Nigdy nie chodziliśmy tam bez broni, a co więcej, zawsze jasno dawaliśmy wszystkim do zrozumienia, że mamy ją przy sobie i nie zawahamy się jej użyć. Kurtka Fila dużo dla mnie znaczyła.

Tego dnia byłem totalnie nakręcony, chodziłem po studiu tam i z powrotem tak jak zawsze, tylko jeszcze intensywniej. Byłem gotów nagrać swój tekst, którego nie słyszał nikt poza RZA, a co więcej, mieliśmy tam gościa gotowego do podpisania z nami kontraktu płytowego. Wiedziałem, że to jest moment, w którym moje życie może się zmienić. Przy Stevie każdy zachowywał się spokojnie, ale we mnie wszystko buzowało. Pamiętam, jak Ghost przyglądał się mi z uśmiechem, jakby próbował powiedzieć: „Lubię cię, Rae, nawet mimo tego, że jesteś z Park Hill”. Wciąż dopiero się poznawaliśmy, ale mogłem stwierdzić, że moja energia mu się udzielała.

Swoją zwrotkę nagrałem przy włączonych kamerach, kręcących się taśmach i całej ekipie, po raz pierwszy słyszącej mój tekst i na niego reagującej. Byli zachwyceni, ale to, jak dobrze mi poszło, dotarło do mnie dopiero, kiedy zauważyłem, jak Deck wychodzi z pokoju, żeby przepisać swoje wersy. Niestety, Jamie, czyli gość, na którego opinii zależało mi najbardziej, nie mógł być wtedy w studiu, ale kiedy usłyszał numer, posłał mi szeroki uśmiech, szturchnął mnie i powiedział, że mi się udało.

Chwytliwe wstawki w C.R.E.A.M. dodano później. Specjalistami od tego typu rzeczy byli RZA, Meth i Dirty, których nazywaliśmy naszymi chwytakami. Meth miał największy talent do łowienia uwagi słuchaczy – zaczęliśmy go nawet nazywać Kapitanem Hakiem. To on wymyślił ten ikoniczny chórek w kawałku, kiedy bujał się z naszym wspólnym handlującym trawką kumplem. „Cream” to było słowo, którego często używaliśmy w Park Hill, i aż po dziś dzień ludzie używają go na całym świecie. Niewiele osób wie, że to określenie wymyślił mój kuzyn z Brooklynu, który miał w zwyczaju wpadać na naszą dzielnicę, żeby sprzedawać crack. Często go pytaliśmy, co robi, a on odpowiadał, że „próbuje zrobić śmietankę” albo że „musi zdobyć trochę śmietanki”. Śmialiśmy się z niego i pytaliśmy, o co mu chodzi.

Okazało się, że zapożyczył to z serialu animowanego o przygodach Toma i Jerry’ego, który wszyscy znaliśmy. Chodziło o jeden z odcinków, w którym bohaterowie robili kanapki i użyli tak dużo majonezu, że po złożeniu i ugryzieniu wypływał bokami jak śmietana. Gdy mój kuzyn używał tego określenia, miał na myśli to, że szuka sposobu, żeby sobie grubo posmarować i dobrze żyć. Na dzielnicy slang jest bardzo ważny, bo to swoisty kod, niezrozumiały dla obcych i dla nich nieprzeznaczony. Mój kuzyn przywiózł do Park Hill słowo „cream” i się przyjęło. Kiedy Meth po raz pierwszy usłyszał numer, dotarło do niego, że to idealna okazja, żeby użyć tego terminu, bo cały kawałek był właśnie o tym, że próbowaliśmy „robić śmietankę”. Kiedy dorzucił swoje „dollar, dollar bill y’all”, zaczerpnięte z kawałka Jimmy’ego Spicera pod tytułem Money, oldskulowego nagrania, którego słuchaliśmy jeszcze na pierwszych imprezach w naszym budynku, wszyscy wiedzieli, że mamy murowany hit. Meth to Kapitan Hak, mówię wam.

Książkę możecie zamówić na stronie wydawnictwa.