Słuchanie nowych nagrań Mike’a D z Beastie Boys autentycznie sprawia mi radość! Spędziłem z nimi ostatnie godziny i po prostu cieszy mi się morda… O to chodzi w odbiorze sztuki. To tyle, jeśli idzie o emocje, teraz czas na suche fakty – jego solowy debiut (przypominam, że gość ma 61 lat!) „Thank You” ukaże się 28 sierpnia. Do tej pory promują go cztery nagrania, w których zabrał nas w przejażdżkę po klimatach lo-fi, industrialnych i przestrzennych brzmieniach, a także po wszystkim, co można zamknąć (tak, wiem, oksymoron) w określeniu „muzyczny miszmasz”. To, co słyszymy, wymyka się poza jakiekolwiek schematy. Dużo zabawy tam jest, jak to zawsze w przypadku Beastie Boys. Jest elektronika rodem z Detroit, LSD, hipnotyzujące dźwięki i dużo, dużo energii.
I jeszcze ciekawostka dla fanów Beastie Boys – Mike D (i jego synowie, bo to płyta, która powstała z ich udziałem) pracowali na samplerze SP-1200 Ad-Rocka. Do urządzenia były dołączone stare dyskietki z zapisanymi brzmieniami i beatami z czasów pierwszych albumów Beastie Boys. Producent Tyran Donajdson wspominał, że podczas szukania brzmień nagle można było usłyszeć drum break, który wcześniej trafił do któregoś z klasycznych numerów Beasties.
„Tworzenie tej muzyki z ludźmi, których kocham i których naprawdę zacząłem jeszcze bardziej doceniać dzięki naszej współpracy, było świetną zabawą. Mam nadzieję, że dla innych słuchanie tego materiału również będzie przyjemnością i nie zostanie odebrane zbyt poważnie. Żyjemy w bardzo dziwnym, mrocznym świecie skupionym na władzy, który coraz częściej dewaluuje sztukę, uczucia, współczucie, empatię i równość” – mówi Mike D.