@tomaszbohm
„Dziś można skopiować mój wizerunek, mój głos i mój sposób składania rymów, więc staram się żyć tak, jakbym już stracił pracę” – wyznaje nam Fokus, z którym rozmawiamy też o zmianach, które zaszły w jego życiu. Jak sam przyznaje, nie chce się już tylko ślizgać po powierzchni.
Tobie jeszcze zdarza się wątpić w to, że świat jest dobry?
Nawet dzisiaj mi się to zdarzyło. W takich momentach przypominam sobie, że wartość życia i świata często wyznaczamy sami. Jeśli stworzy się wokół siebie środowisko, które daje dobro, ciepło i miłość, to świat naprawdę zaczyna taki być. Wtedy można przekazywać to dalej. Kiedy jednak człowiek jest zagubiony, nie ma do czego się odnieść. Nie wiadomo, co jest ważne, a co nie. Dlatego postanowiliśmy pokazać pewien kierunek: idź do specjalisty. Nie masz nic do stracenia. Po prostu spróbuj zacząć walczyć o siebie, a cała reszta z czasem się rozjaśni.
Ostatni raz rozmawialiśmy w momencie, kiedy chyba panował jeszcze u ciebie mrok. W wywiadzie mówiłeś mi rzeczy w stylu: „Facet jest tak zaprogramowany, że jeśli go ktoś nie przytemperuje, to będzie tak długo napierdalał, aż się rozjebie o ścianę”. Ty byłeś blisko tego rozjebania się o ścianę?
By nie powiedzieć, że już się rozjebałem. Niewiele brakowało, żebym przestał sobie radzić i żeby nic nie było w stanie mi pomóc. W kluczowym momencie nastąpiła u mnie śmierć ego i rozpoczął się proces indywiduacji. Zrozumiałem, że muszę poskładać siebie na nowo, ale już bez tych starych masek. Tylko że nie jestem osobą, która robi z tego aferę. To prywatna sprawa. Mogę jedynie pokazać, że nawet po takim upadku da się wziąć odpowiedzialność i zacząć budować życie od nowa.
Powiedziałeś mi wtedy też: „Wiem, że kilka rzeczy jest już nie do zrobienia, są nieosiągalne”. Nadal tak uważasz?
To są rzeczy związane z młodością – z posiadaniem dużej ilości czasu, eksperymentowaniem czy gromadzeniem kapitału. Może powinienem był już wtedy inwestować pieniądze, zamiast je rozpierdalać. Obecnie pozostaje mi to po prostu zaakceptować. Nie cieszę się ze wszystkiego, co zrobiłem. Akceptuję jednak, że to się wydarzyło i staram się nie zmarnować lekcji, które z tego wynikają. Jednocześnie to, co zrobię jutro, jest dla mnie ważniejsze niż to, co wydarzyło się kiedyś. Do swojego życia podchodzę bardziej strategicznie.
Cały wywiad przeczytacie tutaj.