fot. @poduszka
„Uznałem, że to rzecz warta pokazania Pezetowi” – mówi producent i operator filmowy Michał „Ajron” Dąbal, kiedy pytamy go o kulisy powstania EP-ki „Przejście”. Fani hip-hopu mogą kojarzyć Ajrona z udziału w albumie „Eternia” Eldo, a miłośnicy kina – z pracy przy produkcji „Johnny”. Trochę o muzyce, trochę o życiu filmowca. Przed wami Ajron.
Jak w ostatnich latach wyglądało twoje podejście do muzyki?
Właściwie od wydania naszej płyty z Małolatem byłem odcięty od muzyki, więc przez ten czas nie dorobiłem się obszernego katalogu własnej twórczości. Były próby nagrywania kawałków, ale nie poświęcałem temu zbyt wiele uwagi, dlatego dziś mogę powiedzieć, że były to jedynie zalążki współprac. Dopiero jakiś czas temu na nowo odkryłem radość z tworzenia i wróciłem do korzeni. Moje podejście do muzyki się nie zmieniło, ale energia jest świeższa. Myślę, że przyszło to z wiekiem, bo w jakiś niespodziewany sposób okazało się, że muzyka to coś, za czym tęsknię.
Pamiętasz moment, kiedy przybiłeś się z Pezetem na wspólny projekt?
Bardzo dobrze pamiętam ten moment, bo wysłałem mu bit do „Wołania”, który był moim pierwszym świadomie zrobionym podkładem od jakichś osiemnastu lat. Kiedy słuchałem go w samochodzie, uznałem, że to rzecz warta pokazania Pezetowi. Wysłałem mu numer i właściwie nie miałem żadnych oczekiwań. Odezwał się do mnie od razu, mówiąc, że to świetna muzyka i że chciałby coś do niej nagrać. Wokale przysłał mi po tygodniu. Chwilę później spotkaliśmy się u niego w domu i zapytał mnie, czy mam kontakt z Eldo. Powiedziałem, że nie widziałem go od dwunastu lat. Okazało się, że Pezet zaprosił go do tego utworu, ale Leszek zaginął w akcji (śmiech). Na szczęście się odnalazł, bo tydzień później miałem już także jego wokale.
Cały wywiad przeczytacie tutaj.