Wildchild: Projekt Quasimoto nigdy nie miał zostać oficjalnie wydany (wywiad)

Wildchild, Madlib i DJ Romes czyli zespół Lootpack

Druh Sławek to gość, który wszczepił mi miłość do undergroundowego hip-hopu i to z jego raportów płytowych publikowanych między innymi w magazynie „Klan” dowiadywałem się o nowościach wydawanych przez Stones Throw. Dlatego kiedy nadarzyła się okazja rozmowy z Wildchild z Lootpack, nie zastanawiałem się ani chwili. Rozmawialiśmy o tym, jak znalazł się na albumie Madvillainy, o kulisach powstania projektu Quasimoto czy o tym, że J Dilla puszczał jego muzykę członkom The Roots.

Jak wspominasz pracę w sklepie muzycznym?

Próbowałem trzymać się z dala od kłopotów i ulicy, więc postanowiłem pracować przy czymś, co było mi bliskie — przy muzyce. Trzy najważniejsze rzeczy, które wyniosłem z tego okresu: To właśnie tam poznałem moją żonę Cyndee, z którą do dziś jestem i z którą mamy dwójkę błogosławionych dzieci — Kianę i Milesa. To tam potajemnie puszczałem nasze dema Lootpack zamiast obowiązkowej muzyki satelitarnej. I akurat tego dnia do sklepu wpadli The Alkaholiks, którzy szukali gości do swojego pierwszego numeru z King Tee („Got It Bad Ya’ll”). Wtedy zaproponowali nam udział na albumie „21 & Over”, a później także na płytach „Coast II Coast” i „Likwidation”. To były narodziny ekipy Likwit stworzonej przez King Tee. W tym sklepie sprzedawałem bilety na koncerty i miałem wcześniejszy dostęp do informacji o tym, kto będzie występował w naszym regionie. Dzięki temu mogłem organizować koncerty Lootpack jako support dla: Hit Squad (EPMD, K-Solo, Das Efx i Redman), Jeru Da Damaja, Digable Planets, Mobb Deep, House Of Pain i mojej ekipy Likwit (Alkaholiks, Xzibit, Defari i Phil Da Agony).

Jak ważni dla waszej kariery byli The Alkaholiks?

The Alkaholiks odegrali dla nas kluczową rolę, bo byli pierwszą grupą związaną z dużą wytwórnią (Loud/RCA), która zaprosiła nas na swoje trzy albumy. Zabrali też Madliba na trasę jako DJ-a. Przez lata Lootpack występował z całą ekipą Likwit. Później, gdy Madlib przestał rapować i zacząłem koncertować solo, często występowałem z The Alkaholiks albo z ich poszczególnymi członkami w różnych krajach na świecie. Do dziś wszyscy pozostajemy przyjaciółmi.

Co pamiętasz z pierwszego spotkania z Madlibem?

Ja i Madlib zaczynaliśmy jako tancerze — głównie popperzy. Tańczyliśmy też w programie Soul Train dzięki jego kuzynowi Kiye Tatumowi, znanemu jako Inverse. To właśnie z nim zacząłem rapować jeszcze w liceum. Spoczywaj w pokoju.

Kiedy zaczęliście pracować nad debiutanckim albumem Lootpack?

Zaczęliśmy pracować nad albumami całej ekipy CDP mniej więcej w tym samym czasie, ale dzięki rodzicom Madliba i Oh No — państwu Jackson (RIP) — niezależnie wydaliśmy nasze demo EP „Psych Move”. To doprowadziło do powstania albumu „Soundpieces” około 1997 roku, który ostatecznie ukazał się w 1998.

Masz jakieś historie lub wspomnienia zza kulis z tamtego czasu?

Madlib był dla naszej ekipy trochę jak RZA — ciągle zachęcał nas, żeby wpadać do jego domowego studia. Każdy z nas nagrywał tam własne rzeczy, a on później zamieniał je w cotygodniowe kasety z beatami-albumami. Miały służyć jako muzyka na nasze podróże do lokalnych studenckich rozgłośni radiowych, które odwiedzaliśmy co tydzień, a także podczas wizyt związanych z nagraniami Soul Train.

Czy to prawda, że byliście blisko podpisania kontraktu z Loud Records, ale ostatecznie do tego nie doszło?

Mieliśmy kilka spotkań i przekazaliśmy im nasze dema, ale nasze brzmienie nie było wtedy czymś, na co byli gotowi. Wciąż szukaliśmy własnego stylu. To nie my odrzuciliśmy ich ofertę. Po prostu timing nie był odpowiedni, ale Bóg miał wobec nas inne plany.

Co pomyślałeś, kiedy Madlib zaczął pracować nad projektem Quasimoto?

Z tego, co pamiętam, projekt Quasimoto nigdy nie miał zostać oficjalnie wydany. To był bardziej terapeutyczny i eksperymentalny projekt dla Madliba, który wtedy sporo palił. Mógł tam pozwolić sobie na większą swobodę. Było to inspirujące, dlatego sam próbowałem stworzyć alter ego „Mr Herb” w utworze „Weeded”. Wytwórnia naciskała na wydanie Quasimoto i w końcu do tego doszło. Pamiętam też, że przebierałem się za Quasa i występowałem z Madlibem w jego kostiumie (śmiech).

Co wtedy się wokół was działo?

Było zaskakujące obserwować, jak nasza publiczność rośnie w USA, a szczególnie w Europie. Wtedy dowiedzieliśmy się, że J-Dilla puszczał naszą muzykę takim osobom jak The Roots, Busta Rhymes i Common. Jeszcze większym zaskoczeniem było późniejsze odkrycie, że D’Angelo inspirował się naszym albumem „Soundpieces: Da Antidote”, pracując nad „Voodoo”. Questlove potwierdził później, że J Dilla rzeczywiście słuchał Lootpack. Kiedy powstał projekt Jaylib, Dilla zaprosił mnie również do swojego teledysku „McNasty Filth” razem z DJ-em Rhettmaticiem i Michaelem Rappaportem. W tamtym okresie dostałem od Dilli beat, ale zmarł, zanim mogłem pokazać mu gotowy numer, więc wyrzuciłem ten utwór i poprosiłem Oh No o wyprodukowanie mojego hołdu dla J-Dilli, w którym ukułem frazę „Rest N Beats”. Ja i Madlib nadal jesteśmy blisko — podobnie jak Romes. Madlib był świadkiem na moim ślubie. Co jakiś czas znowu razem ruszamy w trasę — on jako DJ, a ja jako jego road manager.

Słyszałem, że poznałeś Percee P w dość nietypowy sposób — możesz opowiedzieć tę historię?

Tydzień wcześniej słuchaliśmy Percee P w drodze na koncert z Dilated Peoples, co uwieczniłem w naszym dokumencie „Packumentary”. Dosłownie tydzień później, podczas naszej pierwszej podróży do Nowego Jorku, poznaliśmy DJ Kool Herca, DJ Red Alerta, DJ Eclipse’a, The Arsonists i Company Flow. Percee P podszedł do mnie, próbując sprzedać mi ekskluzywne kasety z nagraniami Cold Crush Brothers na żywo z radia. Zostaliśmy przyjaciółmi, kiedy zgodził się przylecieć do nas i nagrać jeden z naszych pierwszych wspólnych numerów — „Knick Knack”. Tak naprawdę to ja poznałem Percee P z jego pierwszą żoną. Nadal się przyjaźnimy i nagraliśmy razem mnóstwo muzyki. Mamy też zaplanowaną wspólną europejską trasę.

Możesz opowiedzieć, jak powstało „Hardcore Hustle”?

Dostałem telefon w ostatniej chwili, żeby wpaść i dograć zwrotkę. Nie miałem pojęcia, jak ważnym albumem to się stanie, ale byłem wdzięczny Madlibowi i Doomowi za zaproszenie. Doom początkowo nagrał swoją zwrotkę razem z moją, ale lepiej pasowała do innego bitu. Madlib zostawił więc moją zwrotkę jako solowy featuring w „Hardcore Hustle”. Zawsze to doceniałem, bo równie dobrze mogłem zostać usunięty z albumu. Po tylu latach otrzymanie złotej płyty za udział w tym projekcie było niesamowite. Jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że mój syn Miles i jego znajomi pokochali ten album.

Jaka była najbardziej szalona albo najciekawsza sytuacja podczas pracy nad „Secondary Protocol”?

Najbardziej szalona i jednocześnie najfajniejsza historia związana z „Secondary Protocol” dotyczyła mojej córki Kiany. Fotografowie odpowiedzialni za okładkę albumu — B+ i Eric Coleman — powiedzieli mi, że spośród wszystkich utworów na tej płycie to właśnie „Kiana” zdobył największą popularność w Brazylii, chociaż nigdy wcześniej tam nie byłem. Później, kiedy zostałem zaproszony na festiwal w São Paulo (CESC), organizatorzy powiedzieli mi: „Ludzie tutaj wspierają twoją muzykę, ale pojawiło się mnóstwo próśb, żebyś zagrał ‘Kianę’ na sam koniec”. To mnie zaskoczyło, bo w ogóle nie planowałem wykonywać tego numeru. Ale gdy rzeczywiście zostawiłem go na finał, zrozumiałem wszystko po reakcji tłumu już w pierwszych sekundach utworu. Szacunek dla São Paulo. Przy okazji tej podróży po raz pierwszy zagrałem też jako DJ.

Wildchild zagra w czerwcu w Polsce

Big Up Believe.