Tau: DJ Premier w ogóle nie brzmi jak on

Musiałem zmierzyć się z krzywdami, które po ludzku wydają się niewybaczalne – mówi mi Tau, który właśnie pracuje nad nowym albumem. Rozmawiamy też między innymi o współpracy z Michałem Koterskim, kartce świątecznej dla Taco Hemingwaya czy płycie Nasa i DJ-a Premiera.

Zaczęliśmy rozmowę od podróży do Stanów i tam też chciałby ją skończyć – jak oceniasz ubiegłoroczny, długo wyczekiwany wspólny krążek Nasa i DJ-a Premiera?

Tau:- Jako wielki fan Nasa i równie wielki fan Premiera, muszę niestety przyznać, że zawiodłem się na tej płycie. Chyba „zawiodłem” to złe słowo, bo od dawna już nie śledzę uważnie twórczości obu. Z perspektywy słuchacza, ale też beatmakera, nie mogłem uwierzyć, jak zdumiewająco słabo jest wyprodukowany ten album. Projekt otwiera kakofoniczna kompozycja – tak, jakby początkujący producent przypadkowo trafiał w klawisze pianina. Dalej jest już tylko gorzej: nudno, a momentami wręcz nie do słuchania. I serio, nie jestem malkontentem, ale Nas przyzwyczaił mnie do genialnej selekcji beatów, a tutaj jest po prostu źle. Premier w ogóle nie brzmi jak on. Okrutnie ziewałem przy odsłuchu. Żeby jednak zakończyć pozytywnym akcentem, pochwalę się, że ostatnio, będąc w Nowym Jorku, wybrałem się na sentymentalny spacer po rejonie, w którym dorastał Nas. Odwiedziłem miejscówki znane z okładki Illmatica. I chyba właśnie takiego Nasa wolę zapamiętać.

Cały wywiad przeczytacie tutaj.