„Preemo i Royce da 5’9” bujali się w studiu do mojego bitu”

Nie planowałem tego, ale wyszło tak, że ten tydzień mija na Dusty Roomie pod znakiem polskich kooperacji z  DJ-em Premierem. W poniedziałek przypomniałem jego współpracę z Sokołem, we wtorek utwór „Najsilniejsi przetrwają”, który współprodukował z naszym Luxonem, a dziś – dzięki uprzejmości jednego z czytelników – możecie przeczytać historię Adama L, który kilka lat temu postanowił wziąć udział w konkursie na remiks PRhyme i znalazł się w jego czołowej dziesiątce.

Wczoraj okazało się, że to nie ostatni tekst, jaki pojawi się w najbliższym czasie na stronie, w którym głównym bohaterem będzie połowa Gang Starr, ale o tym dowiecie się na dniach. Tymczasem przeczytajcie, jak udział w konkursie i spotkanie z Preemo wspomina Adam L.

Preemo miał zawsze duży wpływ na moją twórczość, był i w sumie dalej jest jedną z moich największych hiphopowych inspiracji. Jestem również fanem Royca, więc kiedy odkryłem, że jest konkurs na remiks PRhyme, to od razu rzuciłem wszystko i pojechałem do studia. Miałem wtedy fazę na sampling krótkich fragmentów z różnych utworów, więc złapałem kilka losowych winyli i zgrywałem po fragmencie do mojej MPCetuni 2500. Bit powstał dosyć szybko, coś tam podmiksowałem. W tamtym czasie byłem kilka leveli skillowych i sprzętowych niżej w porównaniu do dzisiejszej sytuacji. Bardzo szybko wysłałem zgłoszenie, bo wieść o konkursie dotarła do mnie niemalże w ostatniej chwili. Poszło. Czekałem i wierzyłem, że ten remiks ma sens. Zgłoszeń było sporo, ale czułem, że zrobiłem coś dobrego. Wrzucili datę ogłoszenia wyników. Nie spałem tej nocy, co 5 minut sprawdzałem stronę, czy już są. Jakoś koło 4 czy 5 nad ranem kliknąłem odśwież, spojrzałem na listę i przeczytałem Adam L wśród ksywek i spadłem z łóżka! Cieszyłem się jak dzieciak, że Preemo i Royce da 5’9” bujali się w studiu do mojego bitu. Satysfakcja 100%, ale nie przełożyło się to w żaden sposób na „moją karierę”. Chociaż, kiedy później grywałem na jakichś festiwalach i rozmawiałem z oldschoolowcami i się im przedstawiałem, to kilka osób o dziwo kojarzyło temat tego remiksu. Pamiętam np. że Włodi na festiwalu Chonabibe propsował. Niestety fakt, że na tamten czas jedyny Polak został wyróżniony przez Preema, nie był niczym atrakcyjnym dla portali rapowych. Cóż mieli ważniejsze rzeczy do publikowania…

Jakiś czas później PRhyme grali na Warsaw Challenge. Oczywiście pojechałem tam z nastawieniem, że muszę zbić z nimi piąte. Niestety nie znałem nikogo z organizatorów, ale byłem tam z moim człowiekiem Kotem, który był chyba bardziej zdeterminowany ode mnie, poszedł gdzieś szukać wejścia na tył sceny, skatował ochroniarzy, żeby przyprowadzili kogoś z organizatorów. Przyszła Pani. Kot nawinął jej makaron, że kumpel zdobył miejsce w konkursie bla bla bla. Pani uległa i dała mu plakietkę dla mnie. Super ucieszony wbiłem na backstage i czekałem aż PRhyme przyjadą. No i po jakimś czasie wjechali, podbiegłem jak dzieciak do Premiera i w emocjach łamanym angielskim nawinąłem mu o tym konkursie czy pamięta. Odpowiedział, że tak. Spytałem go, czy to serio oni oceniali te remiksy, czy może pokazali tylko buźki do konkursu. Powiedział, że oni przesłuchali te kilkaset remiksów z drugiego etapu. Później spytał o moją ksywkę, powiedział, że kojarzy mój remiks i że gratuluje itd. Poprosiłem ich menago, żeby zrobił nam fotkę no i już wtedy mogłem umierać. Ale na szczęście nie umarłem. Koniec historii!

%d bloggers like this: