Miętha: Hip-hop nie ogranicza już swoich twórców (wywiad)

fot. solovsky.com

Z duetem Miętha – autorami jednej z najlepszych rapowych płyt tego roku rozmawiam o: trudach wchodzenia na rynek z zupełnie nowym projektem, ludziach, którzy uzurpują sobie prawo do mówienia, co jest „prawdziwym hip-hopem”, a co nie i „Bandanie” Freddiego Gibbsa i Madliba.

Od momentu wspomnianej „Jazzurekcji” do dzisiaj minęło już trochę czasu. Środowisko hiphopowe w międzyczasie nie jest już tak bardzo radykalne jak przed laty, ale mimo wszystko wciąż uzurpuje sobie prawo do mówienia, co jest „prawdziwym hip-hopem”, a co nie. Odczuliście to?

Skip: Środowisko stało się bardziej otwarte na różne eksperymenty. Wydaje mi się, że artyści wyczuli ograniczenia, które wynikały z „pozostawania true i bycia prawdziwym raperem”. Uważam, że eksperymenty w brzmieniu, edycji wokali czy dodawania większych partii śpiewanych są super! To właśnie pozwala wyzwalać kreatywność i zastosować zabiegi, które wywołają efekt pod tytułem: „wow! Nie słyszałem jeszcze czegoś takiego!”. Bycie w czymś pionierem nigdy nie było łatwe. Gdyby wszyscy zamknęli się w takie same ramki i nałożyli sobie twórczą cenzurę, bo „chcą być prawdziwi”, to trudno byłoby usłyszeć na polskich płytach coś wyjątkowego. Mówię to oczywiście w dużym uproszczeniu. Kiedyś, gdy ziomek powiedział mi, że dobrze śpiewam i że mam podśpiewać refren, to pukałem się w czoło, ale… spróbowałem i odkryłem, że to otwiera dużo innych możliwości. Uważam, że polski rap stał się bardziej przystępny dla przeciętnego słuchacza muzyki, bo wyszedł poza te sztywne ramy, zaczął eksperymentować i stał się masowy. Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony raperzy mogą teraz wyprzedawać stadiony i grać na największych festiwalach, a z drugiej – portale branżowe piszą bezsensowne newsy w stylu: „Pezet nie uważa Robiego Ferrari za rapera”. C’mon! Mam nadzieję, że nikt nie zrobi z tego clickbaita. (śmiech) Granice gatunków muzycznych się zacierają, co jest świetne, ale powstaje wtedy margines błędu, w którym przeciętny słuchacz może się pogubić….

Pozostałą część wywiadu znajdziecie tutaj.

%d bloggers like this: