Czas na klasyk. Fenomen – Efekt (wywiad)

Kiedy myślę o płytach, które ukształtowały mój muzyczny gust na początku milenium, odruchowo zerkam w stronę debiutanckiego albumu grupy Fenomen, bo to właśnie z nim spędzałem wówczas bardzo dużo czasu, zasłuchując się w „Teksty”, „Sensację” czy „Yelonky”. Dziś, po latach, podrzucam wam wywiad z Ekonomem, który zrealizowałem już jakiś czas temu.

„Nie pamiętam już dokładnie, ale nagrywaliśmy „Szansę” u Noona – wspomina Ekonom. – Wyglądało to tak, że szliśmy zimą z jakimś 80-megowym twardym dyskiem od Mariusza Mazsa z bloku. Mieliśmy do pokonania może z dwa kilometry, do domu, w którym mieszkał Mikołaj, czyli Noon. (śmiech) No i przychodzimy do niego, a okazuje się, że nasz dysk nie działa – zamarzł czy coś takiego. Ale skoro byliśmy już umówieni na nagrywkę, to warto było ją sfinalizować. Początkowo mieliśmy w ogóle nagrywać pod inny podkład — nie pamiętam już nawet jaki — ale że nasz dysk zaniemógł, to Noon zaproponował inny beat. Przyklasnęliśmy temu pomysłowi. Jestem przekonany, że gdyby Mikołaj nie zajarał się tym, co nagraliśmy, to na pewno nie dałby nam tego beatu. Przynajmniej nie mówił, że nasz kawałek mu się nie podobał (śmiech).

Kiedy natomiast zapytałem go o kulisy powstania numeru „Sensacja”, odpowiedział tak: „Nie było jednego wyjątkowego wydarzenia, które sprawiło, że napisaliśmy te zwrotki. Mieliśmy wrażenie, że nikt nie rozumie tego, co robimy, ani tego, co robią nasi koledzy. Sytuacji absurdalnych było zresztą mnóstwo – chociażby to nieszczęsne pytanie w programie „Rower Błażeja”. Daliśmy po prostu wyraz pewnemu nastrojowi, który panował wtedy w naszym środowisku. Byliśmy przekonani, że media totalnie ignorują gatunek, mimo że miał się u nas coraz lepiej. To nie było desperackie wyciąganie ręki ani wylewanie żalu, że nikt nie chce nas grać – absolutnie nie. Bardziej chodziło nam o to, że jeśli już ktoś o nas mówi, to kompletnie się na tym nie zna”.

A cały tekst przeczytacie tutaj.