Rau Performance: Ten Typ Mes to zdolny typ (WYWIAD)

Łatwiej jest spojrzeć w telefon niż się nad czymś zastanowić – mówi mi raper i producent Rau Performance, który jest chwilę po wydaniu dusznego, eklektycznego i momentami trudnego albumu Strefa dyskomfortu. I ten wywiad też taki jest.

Wcześniej powiedziałeś, że nie będziesz rzucał ksywami, to… ja sobie nimi porzucam. Zacznę od twojego byłego wydawcy, Ten Typ Mes. Słuchałeś jego ostatniej płyty?

Tylko kilku kawałków, bo ukazywała się w momencie, kiedy musiałem jeszcze pracować nad swoją i w ogóle mało wtedy słuchałem. Nie że się tłumaczę, ale po prostu nie miałem na to przestrzeni. Te rzeczy, które słyszałem, były dobre. Przykre jest, że płyta nie została zauważona w środowisku przez te wszystkie dissy. To zdolny typ, ale w sumie nie o tym chciałem powiedzieć. Jeszcze kilka lat temu był taki moment, że mniej się wyświetlał Pezet niż Mes. Teraz Pezet jest wszędzie, przeżywa trzecią młodość i fajnie, a Mes jest w infamii. To ciekawe, bo obaj mieli względnie podobne kariery i sytuacje twórcze… nie ma tu puenty, to obserwacja… no bo czym się Mes pogrążył? Nie mam pojęcia, ale nagle zrobiła się na niego infamia, jak kiedyś na Dioxa. Nie wiem, do czego moja wypowiedź prowadzi (śmiech).

To ja ci pomogę — internet i fani są bezlitośni i w jeden dzień są w stanie przekreślić czyjąś wieloletnią karierę.

No właśnie, to jest gość z dokonaniami, bogatą dyskografią, zajebistym warsztatem i nagle ludzie, którzy go słuchali, nazywają go jakimś odklejeńcem. Jest to zatrważające, trochę smutne. Nikt nie daje szansy na odbicie zarzutów ani czasu na rehabilitację… od razu przekreślamy gościa i tyle. Nie ma przebacz.

Ludzie nie chcą dziś znaleźć czasu na refleksję, wszystko jest powierzchowne, twitterowe.

Łatwiej jest spojrzeć w telefon niż się nad czymś zastanowić.

Druga ksywa — Eldo. Pytam o niego, bo właśnie dzięki waszej współpracy po raz pierwszy o tobie usłyszałem. Kiedy się do mnie odezwał po bity, to czułem mega zajawkę. Nie był wtedy w swoim prime-time, ale dla mnie jest legendą sceny. Był taki moment w moim życiu, kiedy jadąc do szkoły z tym, kurwa, papierosem i zastanawiając się, jak przeżyję kolejny dzień, a później wrócę do chaty i znowu będę się użerać, bardzo dużo go słuchałem — dawał mi wytchnienie. Jestem osobą wrażliwą, łatwo się wzruszam i przeżywam rzeczy, więc jego muzyka dobrze mi siedziała. Po premierze jego płyty przecięliśmy się na mieście — podbiłem do niego pogadać, ale miał chyba taki czas, o którym sporo dzisiaj gadaliśmy i czułem od niego taką antyspołeczną energię.

W końcu na płycie 27 zarapował, że jest aspołeczny od małego.

No właśnie. Tu by się wszystko zgadzało.

Cały wywiad przeczytacie tutaj.