Bonson: Już zawsze będę dla ludzi smutnym narkomanem i pijakiem (WYWIAD)

Kilka miesięcy po premierzy kolejnej płyty Bonsona, złapaliśmy się na rozmowę dotyczącej pracy barbera, byciu więźniem własnych tekstów, nieprzychylnych komentarzach i… ucieczką przed Arabami.

Kilku artystów opowiadało mi, że mieliby problem pójść do – nazwijmy to – normalnej pracy, bo blokowałoby ich ego i nie potrafiliby pracować na kogoś. Ty miałeś takie rozterki?

Są raperami, zwykłymi ludźmi, więc nie wiem, o co im chodzi… Mają wyjebane ego, bo są oszołomami i dlatego nie da się z nimi normalnie porozmawiać. Połowy tych idiotów zwyczajnie nie lubię. U mnie też było trochę inaczej, bo ja nie poszedłem do pracy dlatego, że musiałem i robię coś, czego nie lubię – nie. Pracuję na swoich warunkach, nikt mi niczego nie każe. Realizuję swoją pasję, lubię to. Jeżdżę na szkolenia, oglądam nowe rzeczy, rozwijam się. Nagle się okazało, że lubię rozmawiać z ludźmi, a kiedyś nie lubiłem.

Co to znaczy, że nie lubiłeś rozmawiać z ludźmi?

Bardzo wielu moich znajomych wie, że mam krótki lont i że sytuacja szybko może się odmienić. A ponieważ wiele osób irytuje mnie swoim zachowaniem, bywało różnie. Widzisz, teraz powiedziałeś mi o tych gościach, którym ego nie pozwoliłoby pracować… szkoda słów. To jeden z powodów, dla których nie lubię rozmawiać z ludźmi. O czym mam gadać z takimi idiotami? (śmiech)

Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.