Qzyn: Na jednym z warszawskich boisk toczyła się gadka o rapie

photo credits – Qzyn na planie klipu „Rap z boiska”.

Za kilka tygodni do sprzedaży trafić ma wspólna płyta Pelsona i Qzyna. Uznałem, że to dobry przyczynek do rozmowy z częstochowskim producentem, który zabiera nas za kulisy prac nad ich wspólną płytą.

Weedowy kac

Pewnego dnia obudziłem się na weedowym kacu w najgorszej melinie, w jakiej kiedykolwiek spałem, a w dodatku byłem spóźniony na ustawkę z chłopakami. „Na kacu”, bo spaliliśmy kilka gramów mistycznej rośliny na legendarnym „Święcie Ławki” ekipy WCK, gdzie razem z Biakiem zagraliśmy nasze największe szlagiery – siadło kozacko, czysty hip-hop. Korzystając z okazji, że byłem w stolicy, umówiłem się z Tuwimem, Kotem Kulerem i Pelsonem na kręcenie ujęć do klipu „Rap z boiska”. Wtedy właśnie oficjalnie poznałem się z Pelsonem, bo wcześniej mieliśmy tylko przelotny kontakt internetowy. Ujęcia do teledysku szły całkiem sprawnie, a razem z Pelsonem na planie pojawił się Włodi. Na jednym z warszawskich boisk toczyła się gadka o rapie. Rzucaliśmy w eter pomysły, które na tamten moment wydawały się nierealne.

Pierwsze piloty

Pele zaproponował mi wydanie wspólnego albumu – a raczej epki, bo w końcu jest królem w tej formie. Wiadomo, że przyklepałem to w ciemno. Pelson/Qzyn? Brzmi całkiem dobrze. Nie narzuciliśmy sobie żadnej daty – luźna akcja, zero zobowiązań. Każdy robił swoje rzeczy, a w tle rozwijał się nasz projekt. Udostępniłem Pelsonowi chmurę z bitami i miał w czym wybierać, zwłaszcza że wtedy byłem bardzo aktywny i każdy wolny czas przekuwałem w nowe produkcje. Latem zaczęły pojawiać się pierwsze piloty nadające zarys projektu. Tempo prac przyspieszyło jesienią – wtedy mieliśmy już jasny obraz kierunku, w którym zmierzamy. Współpraca szła jak z górki, wdrażaliśmy nowe koncepty, a poprawek było naprawdę niewiele. W grudniu złapaliśmy się na urodzinach JWP, gdzie zapadły ostatnie decyzje odnośnie kwestii wydawniczych.

Skit-bity

Bity powstały w okresie między 2024 a 2025 rokiem. Mają pozytywny klimat – dużo w nich dobrej energii i luzu, ale też trochę refleksji. Kilka pitchowanych wokali unosi się w kosmicznej otchłani, a całość okraszona jest trąbkami, bębnami, fletem i gęstą chmurą dymu. Po skończeniu wszystkich utworów, na etapie aranżu, dodałem kilka własnych pomysłów – bitów bez nawijki, tak zwanych skit-bitów, które mają na celu scementowanie całego projektu. Materiał do miksu otrzymał Biak, który nadał mu odpowiednie brzmienie, z jakiego słyną moje produkcje. Michał dobrze to podkręcił. Jedynym gościem na płycie jest DJ Eprom. Album będzie dostępny w formie fizycznej – na kompaktach i winylach. Jeśli chodzi o wosk, to będą dwie wersje. Okładkę do limitowanej wersji zaprojektował mój przyjaciel Exer z Istota Records.