W latach 90. pojawił się pomysł, by Kaliber 44 wydał album w Stanach Zjednoczonych.

fot. Andrzej Georgiew

Za pomysłem stał Michał Urbaniak, który już wtedy lubił się z polskim rapem. Temat płyty – a właściwie pomysłu na nią – poruszyłem w jednej z rozmów z Kalibrem 44.

W tamtych czasach pomagał nam też Michał Urbaniak. Miał w pewnym momencie pomysł, by wydać nas w wytwórni w Stanach Zjednoczonych, ale nic z tego nie wyszło – mówi Abradab. – Był jedną nogą w Nowym Jorku, więc nasz kontakt był utrudniony. Nie zapominaj, że to wszystko działo się w latach 90., więc nie mogłem mu napisać SMS-a o treści „ziom, co z tą wytwórnią?” (śmiech). Do tego dochodziła różnica czasu między Polską a Stanami, dzwonienie na telefony domowe… Inny świat. Miał luźny pomysł, który padł podczas jednej z naszych rozmów. Nie ma się, co zagłębiać. W tej sprawie wypowiedział się też Joka – Ja myślę, że Urbaniak polubił Kaliber 44, bo już w Stanach współpracował z raperami, jazzmanami i innymi gośćmi z otwartymi głowami. To był czas, kiedy jazz bardzo dobrze kleił się do hip-hopu, więc przypuszczał, że stworzymy wspólny rapowo-jazzowy projekt, no ale wyszło, jak wyszło.

Nie znalazłem wypowiedzi Michała Urbaniaka na ten temat, ale dotarłem do fragmentu jego książki Michaś, w którym opowiada o planach wydawania polskiego rapu.

Michał Urbaniak:- Po sukcesie płyty Liroya wytwórnia Pomaton, w osobie Tomasza Kopcia, podpisała ze mną kontrakt na produkcję płyt hiphopowych. Wróciłem do Nowego Jorku, żeby pracować. Po niedługim czasie przyleciał do mnie Liroy – chciał podpatrzeć, jak robi się muzykę w Ameryce. Gościłem wtedy również Yaro i Reni Jusis. Studio nagraniowe, które im udostępniłem, było tym samym, w którym wcześniej Fugees nagrywali album The Score. Traf chciał, że pewnego dnia znalazłem w komputerowych notatkach zapis rozmowy, w której Liroy wyznaje, że wszystko jest super, ale Urbaniak jest tu niepotrzebny. Udawałem, że tego nie zobaczyłem. Rozumiałem, że kolegom mogło trochę odbić – to się zdarza. W międzyczasie wysłałem demo projektu Yaro i Reni. Po miesiącu otrzymałem odpowiedź, że moja produkcja jest nieadekwatna i nie na odpowiednim poziomie. Poważny kontrakt na dziesięć płyt został zerwany. Wpadłem w dół. Nie potrafiłem poradzić sobie z porażką i odrzuceniem przez polskie środowisko.

Poniżej wspólny kawałek Michała Urbaniaka i WWO.