Wywiad: Trials X

Zapraszam do sprawdzenia obszernego wywiadu z warszawską grupą Trials X – autorami pierwszego polskiego albumu hip-hopowego.

Często podkreślacie, że jesteście fanami Public Enemy. Jak oceniacie występy Flavor Flav’a w reality show między innym „Flavor of Love”?

Platoon: Ktoś mógłby powiedzieć, że się sprzedał, jednak ja uważam, że każdy ma prawo robić to, co podpowiada mu sumienie. Jego działania zarobkowe raczej nie mają negatywnego wpływu na odbiór przez fanów, a tym bardziej na scenę rapową. Zarówno Flavor Flav, jak i reszta Public Enemy z Dj’em Lordem, Terminatorem X i Mr. Chuckiem D na czele zasługują na szacunek. Osobiście śledzę ich poczynania na scenie i wiernie kibicuję. Lord godnie zastępując Terminatora, wniósł świeży powiew do ich muzyki i to mnie cieszy.

Tiger: Public Enemy był dla nas wzorem ponieważ podobał nam się cały ich wizerunek od logo, projektów, okładek, ubrań, tancerzy z grupy S1W do najważniejszego czyli przesłania w ich rapie. To była całość zamknięta i dostawałeś jakość. Teledyski bardzo nas inspirowały to było bardzo świeże zawsze. Włączałeś MTV i w „Yo Mtv Raps” leciały najnowsze dokonania grupy. Chcieliśmy być jak oni, bo to był bunt, muzyczny i jednocześnie wiedza jaką otrzymywałeś w pigułce o tym co dzieje się w Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego Wasz kompakt wychodzi dopiero po dwudziestu latach? Pomijając już fakt, że przez dziesięć lat mieliście związane ręce. I może od razu powiedziecie dlaczego Fonografika? Dostaliście od Jacka Caby ofertę nie do odrzucenia?

Platoon: Po 2005 roku, kiedy przestał nas obowiązywać niefortunny kontrakt z poprzednim wydawcą, zdecydowaliśmy się na reedycję. Najpierw trzeba było odnaleźć taśmy (DAT’y) ze studia. Zajęło nam to trochę czasu. Planowaliśmy wydać „P-C-P” na winylu, jednak powstrzymywaliśmy się z realizacją tego pomysłu, głównie przez to, że zawsze dążyliśmy do jak najlepszej jakości, a wtedy ogrom spraw prywatnych i zawodowych nie pozwoliłby nam zaangażować się w projekt w 100%. Rozmowy z wydawcą zainicjował Piotr z Mopi Music Group i bezbłędnie trafił w oczekiwania JSDK z Rapportal, który współpracuje z Fonografiką. Tym samym obydwaj panowie sprawili, że Fonografika skontaktowała się z nami, proponując współpracę. Jak do tej pory, wszystko układa się po naszej myśli. Zobaczymy, co będzie dalej.

Tiger: Przyszedł czas na ten materiał, a po latach chyba bardziej jest zauważony przez scenę, w zasadzie dużo przez ten czas się działo i sądzę, że wcześniej byśmy musieli zbyt dużo tłumaczyć, czego nie trzeba tłumaczyć już teraz. Jest jasne jakie był czasy i jasne jest, że na szeroką skalę przecieraliśmy szlaki polskiego hip-hopu. Fonografika ma jedną z lepszych dystrybucji w Polsce i stwierdziliśmy, że warto spróbować.

Na co liczycie puszczając w świat tę reedycje? Co musi się stać byście byli w pełni zadowoleni z tego ruchu? Czy może fakt, iż trafiliście na półki sklepowe po blisko dwudziestu latach od zarejestrowania tego materiału już Was w pełni zadowala?

Platoon: Połowa sukcesu już za nami, bo sam fakt, że „Prawda-Cel-Przesłanie” jest dostępny w sklepach sprawił nam wielką radość. Druga połowa będzie wtedy, gdy odbiorcy docenią nasz materiał rozumiejąc, w jak odległych czasach było nam dane go nagrywać. Będzie nam miło, jeśli za pomocą naszego materiału, wywiadów i filmów uda się przekazać naszą historię i klimat tamtych lat. Wiem, że są ludzie, którzy chcieliby znaleźć się chociaż na chwilę w latach dziewięćdziesiątych i wierzę, że album TRIALS X sprawi im frajdę.

Tiger: To racja co pisze Platoon, dokładnie wielu młodych ludzi „tęskni” za tamtymi czasami (śmiech). Widać, że powstawało coś co było bardzo autentyczne.

Biorąc pod uwagę ilość logotypów z tyłu Waszej okładki można wnioskować, że nie do końca wierzyliście w sukces tej reedycji. Naprawdę pierwszemu polskiemu zespołowi hip-hopowemu potrzebna jest promocja w takich miejscach? A może nie wierzycie w dzisiejszego typowego odbiorcę hip-hopu, który jest najzwyczajniej w świecie leniwy i niezbyt skory do szukania czegokolwiek, nie mówiąc już o tym, że powinien mieć podane wszystko na tacy.

Platoon: Nasi patroni promują muzykę miejską w Polsce i za to należy im się szacunek oraz podziękowania chociażby w postaci logotypów na okładce. Aby młodzi ludzie zainteresowali się korzeniami rapu, to ktoś musi rozgłaszać tą wiedzę, bo jest ona ważnym elementem kultury Hip-Hop. Taką właśnie misję spełniają patroni.

Tiger: Możliwe, że trochę tak było, ale z drugiej strony tak jest, że właśnie wsparcie dostajesz od mediów, im należy się odpowiednie miejsce na okładce, u nas po tylu latach nie można byłoby dać gołej okładki, a patroni jak dowiadywali się o reedycji co chwile dosyłali nowe loga, aż prawie spóźniliśmy się z projektem całości do drukarni. Wszystko było na styk.

Do płyty dodawana jest książeczka w wersji „kasetowej”. To oryginał, który został z lat dziewięćdziesiątych, czy może dodruk na potrzebę promocji reedycji?

Platoon: Dobrze, że o to zapytałeś. Na potrzeby reedycji zeskanowaliśmy okładkę jednej z dwóch sztuk zafoliowanych kaset, jakie nam zostały z pierwszej edycji. W oryginale podpisy na zdjęciach w środku był zamienione, tzn. Tiger był podpisany jako Platoon i odwrotnie. Stało się tak, ponieważ nie dostaliśmy wtedy projektu graficznego do akceptacji, a kaseta ukazała się finalnie bez naszej zgody. Dzięki graficznym umiejętnościom Anny Słowińskiej – zaprojektowała naszą nową okładkę – podpisy trafiły na swoje miejsca. Tak przedrukowaną wkładkę z oryginalnej kasety magnetofonowej dołączyliśmy do płyty, aby każdy mógł kupując CD, jak najwierniej poczuć magię kasety magnetofonowej.

W 2003 roku nakładem Asfalt Records ukazał się winyl „La Disco”, na którym pojawił się między innymi Red oraz Lady K. Dlaczego projekt umarł?

Platoon: To pytanie do Tigera, bo to projekt zainicjowany przez niego.

Tiger: Projekt nie był z założenia czymś co miało żyć wiecznie. Miałem pomysł, aby pojawiło się coś zupełnie nowego na rynku, bo miałem dość w polskim rapie dołujących i przygnębiających klimatów. Chciałem pokazać, że hip-hop może być lekkostrawny. Projekt Humaniztikz, miał być w połączeniem nowych brzmień w czym ja już byłem zakorzeniony ze swoim duetem Modfunk. Zaprosiłem więc do projektu Reda, bo uważałem, że wyróżnia się na rynku, bo rapuje po francusku. Okazało się, że Red jest bardzo wyluzowany i chętny do współpracy. Ja jeszcze wtedy nie byłem taki mocny produkcyjnie, ale wspomógł mnie Platoon, Bartek Wojciechowski na basie i Marcin Żurawicz na gitarze solowej. Wiedziałem co chcę osiągnąć i wiedziałem jak to zaaranżować i miałem do tego odpowiednie warunki – własne studio. Lady K zaśpiewała ciut więcej, ale ją, mówiąc nieładnie pociąłem w Sound Forge, gdyż chciałem uzyskać spójną wizję całej kompozycji. No i śpiewa tam tylko „uuuu”, ale jest to bardzo subtelne i do tej pory się tego nie wstydzę. Uważam, że projekt był potrzebny, a dzięki Tytusowi ujrzał światło dzienne i pojawił się z sukcesem, sprzedał się cały nakład jaki był na winylu. Potem jeszcze sam zrobiłem jako Humaniztikz remix do utworu „Zazdrość” Numera Raz. Do obu utworóc powstały wysokobudżetowe teledyski, ale tylko dzięki naszym znajomym, którzy pomogli nam rezygnując  własnej gaży, bo byśmy się im do dziś nie wypłacili (śmiech). Projekt miał na celu pokazanie, że można inaczej tworzyć hip-hop. Ja byłem osłuchany w nowych brzmieniach (co do dziś się nie zmieniło) – prowadziłem sklep z winylami, a to bardzo pomagało w takich akcjach. Na świecie też tak się robi, że czasami powstaje projekt tylko dla jednego singla i potem formacja znika. Jest tylko ten jeden utwór gdzie zbiera się na nim paru artystów i koniec, każdy idzie potem w swoją stronę. Przykładem może być taneczny projekt Stardust.


Wasz drugi teledysk zatytułowany „Jarają, jarają” wyreżyserował Kuba Wojewódzki, który wówczas Was mocno promował między innymi na Polsacie. Czy Wasza współpraca z Wojewódzkim ograniczyła się tylko do promocji i produkcji tego obrazka?

Platoon: Kuba wspierał nas wtedy i był promotorem dobrych brzmień. Prowadził m.in. magazyn „Brum”, na łamach którego pisał również o TRIALS X. Wtedy to była jego pasja i praca.

Tiger: Nasz były manager nam pomógł w całej akcji, a potem już Kubę raczej widywaliśmy jako celebrytę w mediach. Acha – zrobił potem jeszcze z nami z dwa wywiady do prasy i zaprosił nas do „Halogramy” w telewizji Polsat, gdzie byliśmy gośćmi na żywo. Chyba podobał mu się wtedy nasz rapowy bunt.

Podczas Waszej trasy koncertowej po Polsce organizowanej w 1995 roku przez firmę Adidas, poznaliście kilka zespołów m.in. pochodzący ze Śląska Banita. Utrzymujecie jeszcze wspólny kontakt z tymi zespołami?

Platoon: Podczas koncertów w ramach „Adidas Streetball Challenge 1995″, które zagraliśmy w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu i Gdyni zainicjowałem konkurs dla wolno stylowców. Rzeczywiście jednym z uczestników był zespół Banita z Będzina. Panowie weszli na scenę i zrobili niezłe zamieszanie. Zaprosiliśmy ich później żeby zagrali obok nas swój koncert w kolejnym mieście na trasie. Mamy kontakt do dziś poprzez facebooka. Z tego co mi wiadomo, wrócili do grania po latach, za co należy im się szacun. Co jakiś czas docierają do mnie również informacje od ludzi z różnych miast, które odwiedziliśmy, o tym że pamiętają nasze koncerty niezależnie czy stali daleko w tłumie, czy byli u nas na scenie i wygrali konkurs freestyle’u. Z tego miejsca Was pozdrawiam!

Tiger: Czuliśmy się jak gwiazdy trochę. Mieliśmy swój bus, hotele z wyżywieniem i ogólnie hip-hop pełną gębą, bo obok tego były zawody w naszym ulubionym sporcie koszykówce. Nasze rapowane reklamy, jakie nagraliśmy były grane w Sukiennicach, a my ubrani w ciuchy tej marki wychodziliśmy na scenę na Rynek Główny w Krakowie. Łatwo było w takim miejscu spotkać nowe osoby, które też coś tworzą, można było wymienić poglądy i utwierdzić się w przekonaniu, że nadchodzi nowa fala w muzyce.

Jak wspominacie Wasz koncert w Zakładzie Karnym w Siedlcach?

Platoon: Zostaliśmy w 1995 roku zaproszeni do występu w Zakładzie Karnym w Siedlcach w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Liczna publiczność przyjęła nas bardzo ciepło, były dwa bisy utworu „Jestem wojownikiem” i owacje na stojąco, pomimo że straż więzienna nie pozwoliła uczestnikom na wstawanie z krzeseł podczas koncertu. Zjedliśmy również obiad z naczelnikiem więzienia i wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej. Tego samego dnia zagraliśmy również dugi koncert w Siedlcach w ramach tej samej akcji, już poza murami więzienia.

Tiger: Występ w więzieniu o podwyższonym rygorze w Siedlcach był ogromnym wyzwaniem. Jesteś młody, a nagle masz zagrać dla ludzi, którzy np. kogoś zamordowali. Nie zapomnę nigdy człowieka z wytatuowaną całą twarzą. Podszedł i zapytał czy dostanie kasetę i czy wyślę mu karty do gry, co uczyniłem. Od razu szybciej dojrzewasz jak bierzesz udział w takich akcjach, Twój światopogląd się zmienia i zaczynasz doceniać co masz i co dajesz innym. My daliśmy tym ludziom chwile rozrywki i jednocześnie zagraliśmy bardzo prawdziwe kawałki, z którymi oni się identyfikowali. Jednocześnie wspieraliśmy akcję Jurka Owsiaka i WOŚP. TO była misja.

Podobno reżyser teledysku „Czujee się lepiey” miał kilka dość odważnych wizji na ten klip, próbował Was przekonać między innymi do klękania przed pomnikiem Adama Mickiewicza? Możecie opowiedzieć nieco więcej o wizjach artystycznych reżysera?

Platoon: Reżyserem „Czujee sie Lepiey” był Wojtek Wieteska – obecnie znany i ceniony na całym świecie artysta fotograf. Rzeczywiście Wojtek miał odważne pomysły i między innymi dzięki temu nasz klip wyróżniał się spośród ówczesnych obrazków. Niektóre propozycje z naszej strony również były kontrowersyjne, ale w finale udało nam się wypracować kompromis. W ostatniej scenie klipu kręcimy się wokół własnej osi, zamiast klękać przed pomnikiem;-).

Tiger: Tak było. To zostało napisane po tym co my opowiedzieliśmy o sobie. Potem zaakceptowała to telewizja. My mieliśmy bardzo trudną sytuację, bo to oni zaakceptowali, my przekreślimy w scenariuszu. Kompromis był i chłopaki Bartek Maj i Wojtek Wieteska uwierzyli też w naszą wizję co wspólnie dało taki efekt jaki mamy, że chodzimy po metrze, po rurach kanalizacyjnych itp. To był nasz wspólny projekt. Pracowaliśmy ciężko przez dwa dni zdjęciowe. Jest nawet na youtube dokument z tego, który warto obejrzeć.

Reprezentowaliście kiedyś nasz kraj w konkursie towarzyszącym Eurowizji. To była tylko i wyłącznie sprawa internetowa?

Platoon: Tak. To był konkurs plików MP3, towarzyszący Eurowizji i zorganizowany przez portal mp3.com. „Czuje się lepiey”reprezentował Polskę i zajął 3 miejsce. Dowiedziałem się o tym z wp.pl i to wszystko, co wiem na ten temat.

Tiger: Już wtedy mocno działaliśmy w necie i zostaliśmy zauważeni, może dlatego, że byliśmy z Polski.


Śledzicie zapewne rodzimą scenę hip-hopową, który z wykonawców robi w tej chwili na Was największe wrażenie?

Platoon: Nie chcę tu nikogo faworyzować, bo jest naprawdę wielu dobrych graczy. Jak już wspomniałem w jednym z wywiadów, ostatnio zrobili na mnie wrażenie dwaj, działający niezależnie producenci bitów: Sebastian Tomczyk i Fabster. Dlatego nagraliśmy z moim kompanem Juchasem numery na ich płyty producenckie, co jak wiadomo nie zdarza nam się zbyt często, za to konkretnie. Zawsze z przyjemnością słucham rapu Sokoła, Jwp, Mesa, Eldo, Kwiatka, Hadesa. Dobre płyty z zacnymi gośćmi wypuszcza w tym roku 600V, czekam również na nowy album Numera Raz, który jestem pewien, że będzie korespondował z moim gustem muzycznym. Z młodych undergroundowych raperów lubię Hadesa i Barzyca z Warszawy.

Tiger: No dużo ciekawostek jest i nowinek dziś. Hip-hop się zmienił i brzmi soczyściej. Ja lubię zawsze posłuchać co nowego zrobi 600V, buduje teraz swój nowy label V6 i zapowiada się bardzo ciekawie i światowo, ale ostatnio bardzo mi się spodobał Rasmentalism, bardzo ciekawie kombinują. Styl Kaena jest jak na Polskę intrygujący, Pezet brzmi dla mnie zawsze ciekawie jak łączy rap z nowymi brzmieniami. AK-47 i 3Y jest dość ciekawy. Onar, Numer Raz – zawsze się miło słucha, gdy pojawiają się Ci panowie w nowych projektach.

Jesteście kolekcjonerami płyt? Jak spore są Wasze muzyczne zbiory?

Platoon: Przez wiele lat grałem imprezy tylko z winyli i siłą rzeczy spora kolekcja mi się uzbierała. Szczerze mówiąc nie liczyłem, bo trzymam płyty w różnych lokalizacjach. Jak będę na emeryturze to może policzę;-)

Tiger: Zbieram muzykę we wszystkich formatach, trudno policzyć, ale mam spory wybór.

Możecie coś więcej powiedzieć o projekcie „Niezapomniane legendy”?

Platoon: Jest to projekt zainicjowany przez JSDK. Powstanie album z nowymi nagraniami artystów tworzących w latach dziewięćdziesiątych, którzy zostali wyłonieni w rankingu zorganizowanym przez rapportal.pl. Co ważne, zyski ze sprzedaży albumu trafią na cel charytatywny.

Jak w 1994 roku wyobrażaliście sobie przyszłość hip-hopu? Jak to wyobrażenie wypada w zderzeniu z dzisiejszą rzeczywistością?

Platoon: Czuliśmy się wtedy odpowiedzialni za szerzenie kultury hip-hopowej w naszym kraju i staraliśmy się promować naszą muzykę w mediach. Niestety nie wszyscy raperzy wyłaniający się później spełniali nasze oczekiwania wobec funkowego charakteru muzyki rap. Za nimi szła także rzesza fanów, którzy swoją osobowością daleko odstawali od idei, jaka towarzyszyła nam pod koniec ubiegłego wieku. Natomiast z początkiem dwudziestego pierwszego wieku, odbiorcy w większej mierze podatni byli jedynie na muzykę popularną, której wykonawcy niestety zabierali się również za rapowanie. Koncerny wyczuły mamonę i położyły na muzyce ulicznej swoje łapy. Natomiast w chwili obecnej – na szczęście – słuchacze otworzyli się na nowe, świeże pomysły. Fani już nie bawią się tylko przy kawałkach promowanych w radiach, ale potrafią wyszukiwać i doceniać wartościowe rzeczy. Artyści nie chcą już powielać najlepiej sprzedających się pomysłów, dążyć do niepowtarzalnego stylu. Wszystko to dzięki fanom, poszukujących nowych, świeżych rzeczy. Są też artyści niezależni, którzy zbudowali własne kanały promocyjne i dystrybucyjne. Działają samo wystarczalnie i bardzo nas to cieszy, bo taka postawa przyczyniła się do nieustannego rozwoju muzyki.

Tiger: Ciężko było sobie coś wtedy wyobrażać, kiedy właśnie byliśmy w trakcie tworzenia czegoś  , ale jedno jest pewne, miło nam z tego powodu, że nie sprawdziły się przekonania tych osób, które mówiły, że będzie to trend muzyczny jednego sezonu. Jednak mieliśmy rację, że tak nie będzie.

Będziecie dążyli do tego by Wasz krążek ukazał się również na wosku?

Platoon: Pierwotnie myśleliśmy o reedycji „P-C-P” na wosku, dlatego w niedalekiej przyszłości wrócimy do rozmów o tej opcji. Tym bardziej, że dążymy do promowania atawizmów didżejskich i większej kreatywności, po to żeby gatunek didżejski nie wyginął;-)

Jakie są Wasze najbliższe plany muzyczne?

Platoon: Jeszcze w tym roku powinny się ukazać albumy producenckie Sebastiana Tomczyka i Febstera, na których znajdą się dwa utwory popełnione przeze mnie wraz z Juchasem, Epromem i Janmarianem. Planujemy też nagrać z Tigerem jako TRIALS X numer na płytę „Niezapomniane legendy”, której inicjatorem jest JSDK. Będzie również parę dużych niespodzianek m.in. dla fanów TRIALS X. Ponadto pracujemy z Juchasem nad naszą wspólną płytą, bo nasze drogi krzyżują się nie tylko w muzyce, ale i w życiu zawodowym oraz prywatnym.

Tiger: Całe życie chcę angażować się w muzykę i rożne projekty. Lubię to (śmiech).

1 Komentarz on Wywiad: Trials X

  1. ……………………………

Leave a comment

%d bloggers like this: