DJ Kebs wspomina zakupy płytowe z Diamondem D

Chłopaki z Hifi Bandy nigdy nie kryli się z tym, że wychowywali się na muzyce nowojorczyków z Diggin in the Crates. Świadczy o tym, chociażby pomysł na klip, jaki udało im się zrealizować przy pierwszej części remiksu „Puszer”. Każdy chyba zauważył, że pomysłodawcy teledysku musieli jarać się Diamondowym „Hiatus” z longplaya Hatred, Passions and Infidelity. Hadesowi i Kebsowi było dane spotkać się z członkami legendarnego kolektywu i – co ważne – nagrać wspólny numer, który umieścili na ich debiutanckim (i jedynym zresztą) albumie 23:55. W „Warsaw outdoors” swoje umiejętności pokazali O.C., A.G i DJ Boogie Blind z The X-Ecutioners. Niestety tego wieczoru w studiu Erem (właśnie tam przy „polskim whiskaczu” powstał wspólny track) nie pojawił się Lord Finesse i Diamond D, ale kilka godzin wcześniej (ten drugi) odbył z chłopakami wycieczkę po lokalnych sklepach płytowych. O tę wędrówkę podpytałem kilka lat temu Kebsa: „To było przy okazji koncertu D.I.T.C. w Łodzi. Przyjechali dwa dni wcześniej i ustawili się z Popkillerem na wywiad w Wawie. Mateusz Natali zadzwonił do mnie i zapytał, czy oprowadziłbym Diamonda D po warszawskich sklepach z winylami, bo producent z Bronxu ma wolny czas i chciałby pogrzebać w płytach. Telefon otrzymałem zupełnie z zaskoczenia, jechałem akurat na spotkanie z grafikiem. Pamiętam, że dzwoniłem – będąc już praktycznie na miejscu spotkania – że go przepraszam, ale Diamond jest w Stolicy i potrzebuje mojej pomocy. Grafik chyba z dwa razy pytał mnie, czy aby na pewno chodzi o tego nowojorskiego muzyka. (śmiech) Później zadzwoniłem do Hadesa, który zjawił się w ciągu 15 minut. Z tego, co powiedział mi filar D.I.T.C., był zadowolony z zakupów. Szczególnie wtedy, kiedy kupił wosk, na którym mu bardzo zależało, bo potrzebował go do seta z siódemek. Wyszliśmy z pierwszego sklepu z jednym singlem i lekko denerwował się, że nie było drugiej kopii. Uspokoiłem go i powiedziałem, że jak pójdziemy do innego winyl shopu, to na bank znajdziemy taką samą… tak też się stało, bo zaraz po wejściu na nią trafił. Ulżyło mi trochę, tym bardziej że po chwili dodał coś w stylu: „ty to jesteś gość, wiedziałeś, że ją tam znajdę”. (śmiech).

 

%d bloggers like this: