Od Viape, przez Hurragun i krążek z DJ-em Epromem, aż po nowe APP

Zdjęcie: The new level

Jestem przekonany, że gdy w latach dziewięćdziesiątych po raz pierwszy łapał za mikrofon, nawet nie marzył o tym, że kiedyś będzie zasilał szeregi wytwórni, w których swoje materiały wypuszczali tacy giganci rodzimej sceny jak – Sokół, Ostry, czy Łona. Nim jednak podpisał swoją pierwszą umowę z jakąkolwiek oficyną, szkolił się w rodzinnej Częstochowie, uczestnicząc w projektach: Mementho, Sekend Hend i Viape. Dziś przypomnimy sobie dziewięć – w mojej opinii – ciekawych momentów w karierze Sensiego. Jest o mocno przegapionym projekcie Alchemia, kawałku u boku Liroya, numerach z płyt APP, kapitalnym „I Got You” – w którym wspierają go koledzy z Holandii, czy naszpikowanym emocjami Outrze z Full Flavour.

„Non stop” był pierwszym kawałkiem, który nawinąłem w double tempie. Wyszło jakoś tak, że zacząłem nagrywać nielegal z DJ-em Haemem – przyznaję, praca szła nam dość opornie. Koncepcja była taka, że podkłady miały nawiązywać brzmieniem do muzyki z lat 80. Nagraliśmy kilka numerów, ale z biegiem czasu stwierdziliśmy, że koncepcja przestaje nam odpowiadać. Projekt chwilowo umarł. Po jakimś czasie spotkałem się z Haemem na jednej z imprez i puścił mi bit do „Non stop”. Zaproponował, byśmy wrócili do wspólnych nagrań, ale na takich właśnie bitach. Wyzwanie było dla mnie ogromne, ale przystałem na to. W taki właśnie sposób powstał projekt Viape. Pamiętam, że ludzie mówili wówczas, że rapowanie w ten sposób jest bezsensem… teraz myślą chyba nieco inaczej (śmiech).

Utwór „I Got You” powstał dość spontanicznie podczas festiwalu Hip-Hop Elements w Częstochowie. Daniel, organizator imprezy, zapoznał mnie z chłopakami z Holandii (Killing Skills, Joe Kickass). Od rozmowy do wspólnej nagrywki nie minęło zbyt wiele czasu, bo praktycznie już drugiego dnia siedzieliśmy wspólnie w studiu. Choć, jak tak sobie teraz o tym myślę, to przypominałem sobie, że spotkaliśmy się już wcześniej przelotem u Ostrego. Do studia pojechał z nami mój ziom z kamerą. Z ujęć, które skręcił, stworzyliśmy zajawkowy teledysk. Fajna, hip-hopowa akcja.

Na nagranie „Nie zapomnij” wpadł Tytson. Był to chyba jeden z ostatnich numerów nagranych na krążek Hurrap. Przyznam zupełnie szczerze, że nie mam większego sentymentu do tego kawałka. Czasami gdzieś usłyszę go w tle i stwierdzam, że jest… w porządku. Numer wyróżniał się klimatem od reszty tracków na płycie. Dodam jeszcze na koniec, że Hurrap powstawał podczas naprawdę niezłego melanżu (śmiech).

Pierwszą zwrotkę Outro z Full Flavour napisałem w nocy, kiedy wróciłem ze szpitala, do którego trafiła moja ówczesna żona. Lekarz powiedział mi, żeby nie robić sobie nadziei na to, że uratują nasze dziecko. To był początek końca pewnego etapu mojego życia. Pół roku później bylem już w trakcie rozwodu. W tym okresie dopisałem drugą zwrotkę i refren. Pierwsza wersja numeru powstała do bitu, który później trafił na projekt Hadesa i Raka – Karty sim. Kawałek nazywa się „Siedem”. Pamiętam, że podczas nagrań na Full Flavour w studiu było sporo ludzi. Jak tylko usłyszeli Outro byli w lekkim szoku. Z jednej strony jest to niedoceniony numer, z drugiej dobrze, że nie muszę go zbyt często słuchać.

Prace nad „97′ dobrze pamiętam” zaczęły się od cutu z numeru „Letnia miłość” ze składanki Volta. Pojawił się pomysł, a po chwili napisałem cały tekst. To tak naprawdę jeden z najszybciej powstałych kawałków w mojej przygodzie z muzyką. Powiem ci uczciwie, że nie lubię go grać na żywo, bo pierwsza zwrotka zawsze myli mi się z drugą (śmiech). Prace nad klipem wspominam bardzo pozytywnie, pomimo spiny DJ-a Lema z Tytusem o wygląd okładki. Dokładnie pamiętam ich utarczkę na planie. Z jednej strony chcę mi się śmiać z tej sytuacji, ale z perspektywy czasu uważam, że Lem miał wtedy racje. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć z nim jeszcze coś większego. Na tę chwilę nie jest to łatwe zadanie, bo nasz kontakt jest niestety minimalny.

„Nigdy nie lubiłem się bić” pisałem strasznie porobiony sortem, ledwo otwierałem oczy. Typowe pismo automatyczne. Jest to jeden z moich ulubionych numerów, jakie kiedykolwiek stworzyłem, i zarazem jeden z pierwszych nagranych z DJ-em Kebsem. Ten hipnotyzujący bit rozłożył mnie na łopatki. Wtedy jeszcze ani ja, ani Kebs nie myśleliśmy, że APP jest projektem na dłużej. Ktoś powiedział mi, że ten numer jest organicznym trapem. Może coś w tym jest.

Kawałek z DOD nagraliśmy chyba w Sopocie, w studiu Selekta. Gdy tylko Wojtas zadzwonił, że mamy zaproszenie do numeru, w którym pojawi się również Liroy… zwariowałem. To było jak spełnienie marzeń. Plan klipu był taki, że nie wiedziałem, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Wiesz, Dariusz Michalczewski, ring bokserski, tancerki. Na tamte czasy był to dla mnie kosmos. Pamiętam, że Liroyowi urodziło się wtedy dziecko. Zresztą z Liroyem rozmawiałem tam bardzo długo. Wówczas dowiedziałem się więcej o hip-hopie niż kiedykolwiek indziej. Do Gdańska dotarliśmy Polskim Busem, a niewiele brakowało i byśmy nie dojechali – byliśmy mocno porobieni i nasze zachowanie nie do końca odpowiadało pasażerom i obsłudze (śmiech). Na szczęście udało nam się dotrzeć do Trójmiasta.

Projekt Alchemia zaczął się właśnie od „Jedyne co mamy”. To był początkowo solowy numer Matisa, który miał kozacką pierwsza zwrotkę i średnią drugą. Postanowiliśmy zastąpić ją moimi linijkami. Potem dograła się Agata Kapalska, która można również usłyszeć w kawałku „Brix” na nowym APP. Nie ukrawam, że Matis mnie w tym numerze zdeklasował. Wszyscy byliśmy w niemałym szoku, że postanowił napisać takie wersy. Hardkorowy boom-bapowiec, król melanżu, a tu taki… soft. Ale przyznaję, że numer wyszedł nam fajnie.

„Młodzi poeci” to bardzo szczery kawałek. Uważam go za zdecydowanie najlepszy numer z płyty Nie zapomnij nakarmić psa. Na pewno w najbliższym czasie powstanie więcej tracków w tym klimacie. Lubię otwierać się przed słuchaczami i być z nimi szczerym. Pozy w tekstach nie są dla mnie, to pewne. Ja już raczej gwiazdą rapu nie będę, ludzi w mojej sytuacji jest cała masa. To z jednej strony numer o nich, a z drugiej o miłości. Rap rapem, ale posiadanie przy sobie kogoś wartościowego jest o wiele ważniejsze.


Leave a comment

%d bloggers like this: